Muzyka Dawna "Persona Grata"
Koncert z cyklu Muzyka Dawna "Persona Grata"
Zamek Kliczków
Próby otwarte: 17 i 18 lutego, godz. 10 - 14 i 17 - 20,
czwartek, 19 lutego, godz. 10 - 14
Koncert: czwartek, 19 lutego 2009, godz. 19:00
(bilety – Zamek Kliczków – recepcja)
Program:
Georg Friedrich Haendel (1685 - 1759)
Uwertura do opery Alessandro (HWV 21, Londyn 1726)
Aria Juno „Above measure is the pleasure” z oratorium „Semele” HWV 58, Londyn 1743)
Sinfonia (Admeto, Re di Tessaglia HWV 22, Londyn1726)
Pietro Locatelli (1695 - 1764)
Concerto grosso g-moll op. 1 nr 1 (Amsterdam1721)
Largo, Allemanda. Allegro, Sarabanda. Vivace, Presto, Gavotta. Allegro
Georg Friedrich Haendel
Recytatyw „Great Prophetess” i Aria „In the battle, fame pursuing” z oratorium „Deborah” (HWV 51, Londyn 1733)
Concerto grosso G-dur op. 3 nr 3 (HWV 314, Londyn 1734)
Largo e staccato, Allegro, Adagio, Allegro
Recytatyw „Ye sons of Trachin” i Aria „O scene of unexampled woe” z oratorium Deborah (HWV 51, Londyn 1733)
Georg Friedrich Haendel
Uwertura do opery „Rinaldo” HWV 7a, Londyn 1711)
Recytatyw „Dall’ondoso periglio” i Aria „Aure, Deh per pieta” z opery „Giulio Cesare in Egitto” (HWV 17, Londyn 1724)
Antonio Vivaldi (1675 - 1741)
Koncert fletowy D-dur (RV 427)
Georg Friedrich Haendel
Aria „Benchè mi sprezzi” z opery „Tamerlano” (HWV 18, Londyn 1724)
Antonio Vivaldi
Koncert fletowy G-dur (RV 443)
Georg Friedrich Haendel
Recytatyw „O voi, che meco del Tamigi...” i Aria „All'orror delle procede” z opery „Ricardo I, Re d'Inghilterra” HVW 23, Londyn1727)
Maria Sanner
Ukończyła Królewskie Konserwatorium w Sztokholmie i kontynuuje naukę u Enide Hartle’a w Londynie. Chociaż na profesjonalnej scenie obecna jest stosunkowo krótko, to zdążyła już współpracować z Erikiem Ericssonem, Manfredem Honeckiem, Royem Goodmanem, Josepem Ponsem, Andrew Parottem i Paulem Goodwinem.
Należy też do artystów zapraszanych do udziału w koncertach przez Kroumata Percussion Ensemble , Stockholm Baroque Orchestra, Drottinghom Baroque Ensemble oraz Eric Ericsson Chaber Choir. Z sukcesem zmierzyła się również z operą współczesną w dwóch dziełach wystawionych przez International Vadstena Academy.
Alexis Kossenko
Od początku kariery artysta zapraszany był do współpracy przez orkiestry symfoniczne:
Philharmonie der Nationen, Ensemble Orchestral de Paris, Ensemble Orchestral de Basse Normandie, Orchestre de Bretagne, Orchestre d’Auvergne.
Występował z orkiestrami romantycznymi: Anima Aeterna, Orchestre Revolutionaire et Romantique; zabiegały o niego zespoły barokowe i klasyczne: Capriccio Stravagante, La Grand Ecurie et la Chambre du Roi, Le Concert d,Astree, Mozart Akademie. Pracował pod dyrekcją między innymi Tona Koopmana, Roya Goldmana, Johna Eliota Gardinera, Josa van Immerseela, Mścisława Rostropowicza, Josa van Veldhovena, Emmanuelle Haime, Fabio Biondiego. Prócz dwóch sesji z naszą orkiestrą brał udział w nagraniu kilkudziesięciu płyt. Od kilku lat stoi na czele dwóch zespołów muzyki dawnej: La Bergamasca i Les Musiciens de Monsieur Croche. Od pewnego czasu koncertuje jako solista i dyrygent z orkiestrami Holland Baroque Society oraz B’rock.
Arte dei Suonatori
należy dzisiaj do czołówki polskich orkiestr grających na instrumentach dawnych i jest wśród polskich zespołów barokowych formacją koncertującą najczęściej i najregularniej. Dzięki systematycznej, intensywnej pracy oraz dzięki artystycznym kontaktom z najwybitniejszymi muzykami europejskimi, amerykańskimi i japońskimi orkiestra wypracowała swój własny, indywidualny styl wykonawczy, charakteryzujący się pięknym brzmieniem, żywiołową, a jednocześnie głęboką ekspresją oraz łatwością w przyswajaniu sobie różnych muzycznych stylów i idiomów estetycznych. W zgodnej opinii krytyków oraz publiczności orkiestra Arte dei Suonatori jest jednym z najciekawszych zjawisk na europejskiej scenie muzyki dawnej ostatnich lat. Wydane przez zespół płyty spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem międzynarodowej krytyki muzycznej i licznymi wyróżnieniami prasy muzycznej (Diapason d'Or, Gramophone Editor's Choice, Choc du Monde de la Musique, Luister 10, 10 de Repertoire, Classics Today, Classic CD). W roku 2006 ukazały się dwie kolejne płyty: dla francuskiej wytwórni Alpha z koncertami fletowymi CPE Bacha i dla szwedzkiej wytwórni BIS z „Czterema Porami Roku” A.Vivaldiego. W roku 2008 zespół wydał komplet 12 concerti grosii z op. 6 J.F, Haendla (BIS Records). Orkiestra Arte dei Suonatori jest inicjatorem i głównym bohaterem festiwali „Muzykadawna - persona grata”, „Muzykaw Raju” (Paradyż), „Festiwal Trzech Baroków” (Wrocław), „Festiwal Barokowych Smyczków i Strun” (Poznań), Festiwal Haendlowski (Toruń). Za swoją działalność otrzymała „Medale Młodej Sztuki” oraz nagrodę TVP Kultura. Nominowana była do nagrody kulturalnej „Pegaza” oraz kilkukrotnie do „Paszportów” tygodnika „Polityka”. W roku 2006 orkiestra została wyróżniona prestiżową Nagrodą Artystyczną Miasta Poznania.Wśród solistów i dyrygentów, z którymi orkiestra współpracowała są między innymi: Rachel Brown, Micaela Comberti, Gabriele Cassone, Daniel Sepec, Kati Debretzeni, Martin Gester, Reinhard Goebel, Paul Goodwin, Salomé Haller, Robert Hill, Roberta Invernizzi, Sirkka-Liisa Kaakinen, Maria Keohane, Alexis Kossenko, Barthold Kuijken, Dan Laurin, Eduardo López Banzo, Davitt Moroney, Hille Perl, Alice Piérot, Alberto Rasi, Allan Rasmussen, Bolette Roed, Hidemi Suzuki, Ryo Terakado, Matthew White Aline Zylberajch, Magali Léger, David Plantier, Daniel Sepec, Chiara Banchini i Rachel Podger.
O koncercie
Arcydzieła nie rodzą się codziennie. Nawet najbardziej oryginalny i płodny autor któregoś dnia staje wobec nie dającej się przezwyciężyć twórczej niedyspozycji, tym bardziej dotkliwej, im większe są oczekiwania i presja ze strony publiczności albo wydawców czy producentów. Bywa, że prowadzi to do depresji, nerwowych załamań, a nawet prób samobójczych. Bywa, ale bywać nie musi, zwłaszcza w świecie barokowej opery, gdzie najlepszym lekiem na niemoc wyobraźni była wyobraźnia pracująca w innym wymiarze. Wyobraźnia nie kreująca ex nihilo, ale bez kompleksów i wyrzutów sumienia zestawiająca ze sobą różne istniejące już elementy lub wymieniająca bezceremonialnie ich części albo modyfikująca je w mniejszym czy większym zakresie.
Można byłoby nad taką praktyką ubolewać i załamywać ręce, ale czy słusznie? Pomijając efekt terapeutyczny i nie przejmując się dylematami jurystów, trzeba przyznać, że nie ma w zasadzie powodu, by wyobraźnię tworzącą „z niczego” uznać za lepszą od tej, która tworzy „z czegoś”. Zresztą pytać można całkiem zasadnie, czy tworzenie „z niczego” w ogóle jest możliwe.
Nie podejmując się rozstrzygnięcia powstających tutaj (choć częściowo pewnie iluzorycznych) problemów moralnych, chciałbym przypomnieć , że owocami takiej pragmatycznej wyobraźni cieszyli się słuchacze późnosiedemnastowiecznej i osiemnastowiecznej opery jak Europa długa i szeroka.
Te owoce nazywano najczęściej „pasticcio”, ale zaznaczyć trzeba, że była to raczej nazwa rodzajowa pewnej kompozytorskiej praktyki niż jakiejś konkretnej formy. Zatem pod nazwą „pasticcio” funkcjonowały na przykład tzw. parodie, które znamy już ze średniowiecza i renesansu, kiedy to do istniejących melodii dopisywano nowe słowa, ale także dzieła pisane w zgodniej współpracy przez kilku kompozytorów.
Najczęściej pasticcio było czymś, co nazwalibyśmy dzisiaj produkcją impresaryjną, kiedy z inicjatywy teatru operowego albo zatrudnianych w nim śpiewaków, w miejsce oryginalnych fragmentów (najczęściej, co zrozumiałe, arii) wprowadzano utwory, które cieszyły się sławą ówczesnych przebojów albo należały do żelaznego repertuaru solistów. Czasami do melodii takich hitów dostosowywano libretto, ale zdarzało się oczywiście, że nic takiego nie miało miejsca, co sprawiało, że opera mająca (przynajmniej z założenia) jakąś wewnętrzną logiczną dramaturgię zamieniała się w coś absolutnie irracjonalnego, ale za to super przebojowego.
Co ciekawe, po początkowej powszechnej krytyce, zaczęto zauważać zalety pasticcio. Opera, jak uznawano, była zbyt wielką formą, by jeden kompozytor i jeden librecista mogli zawsze podołać wyzwaniom coraz bardziej złożonych i zagmatwanych tematów. Dzięki praktyce pasticcio, o ile stosowana byłą z głową, opera mogła żyć i się rozwijać, nawet jeśli ostatecznie oddalała się od zamiarów swych oryginalnych twórców.
Jak łatwo się zorientować, pasticcio było tematem wielu polemik i dyskusji. Warto się z nimi zapoznać, tym bardziej, że akurat pasticcio możemy dzisiaj tworzyć niemal tak samo, jak robili to nasi barokowi przodkowie. Co więcej, autorem pasticcio, które nie wymaga kompozytorskich przeróbek, ale które akceptując dramaturgiczny kociokwik, cieszy się pięknem muzyki, może być każdy nas.
Zachęcając do słuchania dzisiejszego koncertu i do dalszych lektur w tym zakresie, namawiam wszystkich do tworzenia własnych pasticcio, nawet jeśli ma odbyć się to przy pomocy istniejących płyt i komputerów. Ta zabawa naprawdę nikomu nie zaszkodzi, a wielu może przynieść dużo radości.
Cezary Zych
